Bohaterem naszej dzisiejszej opowieści jest Tim Newton.
Pewnego dnia obudził go dziwny hałas. Okazało się, że na jego ganku bawiło się osiem rysi.
Mężczyzna przyznał, że uważa rysie za bardzo ostrożne zwierzęta; przez cały czas, kiedy mieszkał na Alasce, udało mu się zobaczyć rysia tylko na 5 sekund, po czym zwierzę znikało w lesie.

Powiedział, że rano usłyszał dziwny dźwięk, jakby kroki. Spojrzał na werandę i zamarł ze zdziwienia. Początkowo Tim myślał, że to po prostu bezdomne koty.

Przez chwilę obserwował bawiące się zwierzęta, po czym zauważył kępki włosów na ich uszach. W końcu zdał sobie sprawę, że to rysie. Młode były mniej więcej wielkości dorosłych kotów domowych. Tim uwielbia fotografię, więc natychmiast pobiegł po aparat, żeby zrobić zdjęcia. Przyznał, że nigdy nie wyobrażał sobie, że dzikie zwierzęta potrafią być tak wesołe.

Tim fotografował rysie przez kilka minut, po czym poszły w inną część domu. Tim zdecydował, że nie będzie już mógł robić takich zdjęć.

Chciał wyjść na zewnątrz, żeby sprawdzić, czy w pobliżu są jakieś kocięta, ale nagle usłyszał dziwny dźwięk. Okazało się, że to samica rysia woła swoje młode. Dźwięk zupełnie różnił się od zwykłego miauczenia kota domowego.

Maluchy odpowiedziały na wezwanie i ponownie zebrały się na ganku Tima. Tim był przeszczęśliwy, ale i tak udało mu się zrobić kilka zabawnych zdjęć.
Dźwięk kamery przyciągnął uwagę kociąt i zaczęły szukać jego źródła. Wkrótce do poszukiwań dołączyła ich matka.

Tim filmował wszystko z odległości nie większej niż dwa metry. Po chwili młode rysie go zauważyły. Po prostu wpatrywały się w Tima przez szybę, zwracając szczególną uwagę na kamerę w jego dłoniach. Matka również potwierdziła, że mężczyzna jest nieszkodliwy, po czym wróciła na werandę.
Mężczyzna zrobił około 100 zdjęć, ale wszystkie przez szybę. Bardzo chciał sfotografować kocią rodzinę bezpośrednio, bez żadnych przeszkód, ale żeby to zrobić, musiałby wyjść na zewnątrz.

Tim ostrożnie wyszedł z drugiej strony domu i okrążył rodzinę. Kontynuował ich fotografowanie, ale wkrótce został zauważony przez jedno z kociąt.
Dziecko było bardzo zaintrygowane dźwiękami i samym człowiekiem, więc zaczęło okazywać zainteresowanie. Zaczął powoli zbliżać się do Tima, wąchając wszystko wokół.

Tim na chwilę oderwał aparat od twarzy i spojrzał kociakowi w oczy. Maluch był przestraszony i szybko uciekł. Wkrótce kocięta podeszły do matki, a cała rodzina zniknęła za wzgórzem.

Mężczyzna spędził 40 minut obserwując i fotografując rysie. Powiedział, że bardzo chciałby, żeby wróciły i znów bawiły się na jego ganku.