Stołeczny sport pogrążył się w żałobie po stracie jednej z ważnych postaci związanych z Legią Warszawa.
Klub oficjalnie potwierdził smutną informację w mediach społecznościowych.
To trudny dzień dla kibiców „Zielonych Kanonierów”, którzy żegnają osobę mającą istotny wpływ na historię drużyny.
Oficjalny komunikat o śmierci zasłużonego trenera
Pierwsze sukcesy i stabilizacja w najwyższej klasie
Triumfalny powrót i historyczny awans w 2000 roku
Ostatni etap pracy i przekazanie pałeczki asystentowi
Oficjalny komunikat o śmierci zasłużonego trenera
Smutne wieści napłynęły ze stolicy 23 lutego, kiedy to Legia.net za pośrednictwem platformy X oraz oficjalnej strony internetowej przekazała informację o śmierci Marka Jabłońskiego. Były szkoleniowiec koszykarskiej sekcji „Wojskowych” zmarł w wieku 76 lat. Dla klubu był żywą legendą. W oficjalnym oświadczeniu przekazano: „Z ogromnym żalem zawiadamiamy, że ostatniej nocy, w wieku 76 lat zmarł Marek Jabłoński”.
Zmarł Marek Jabłońskihttps://t.co/P5sgx0rxHh
— Legia.Net (@LegiaNet) February 23, 2026
Wiadomość ta wywołała ogromne poruszenie wśród kibiców, którzy doskonale pamiętają jego wkład w budowanie potęgi sekcji. Klub zakończył swój wpis poruszającym gestem wsparcia: „Rodzinie i bliskim składamy najszczersze kondolencje”. To ogromna strata dla całej warszawskiej społeczności sportowej, która żegna człowieka niezwykle oddanego barwom klubowym i pasji do koszykówki, która towarzyszyła mu przez całe dorosłe życie.
Pierwsze sukcesy i stabilizacja w najwyższej klasie
Marek Jabłoński po raz pierwszy zapisał się na kartach historii Legii w sezonie 1988/1989. Pod jego wodzą zespół prezentował się niezwykle solidnie, co zaowocowało zajęciem wysokiego, piątego miejsca w ówczesnej elicie. Trener udowodnił wtedy, że potrafi skutecznie rywalizować z najsilniejszymi markami w kraju, budując fundamenty pod przyszłe sukcesy sekcji. Kontynuował swoją misję również w kolejnej kampanii 1989/1990, stając się symbolem trenerskiej rzetelności.
Jego praca w tym okresie była ceniona za dyscyplinę taktyczną oraz umiejętność wprowadzania młodych zawodników do najwyższej klasy rozgrywkowej. Choć lata osiemdziesiąte były trudnym okresem dla polskiego sportu, Jabłoński potrafił utrzymać warszawski zespół w szerokiej czołówce, co zyskało mu ogromny szacunek w oczach wymagających fanów z Warszawy oraz ekspertów koszykarskich.
Triumfalny powrót i historyczny awans w 2000 roku
Najbardziej spektakularny rozdział jego kariery rozpoczął się w 1999 roku, gdy ponownie objął stery w zespole występującym wówczas na drugim poziomie rozgrywkowym. Celem był natychmiastowy powrót do elity, co Jabłoński zrealizował z nawiązką. Jak podkreśla klub w swoim komunikacie: „Marek Jabłoński przed laty dwukrotnie pełnił funkcję trenera pierwszego zespołu naszego klubu. Wraz z Legią wywalczył awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w roku 2000”.
Kluczowym momentem był finał baraży, w którym Legia pokonała Zagłębie Sosnowiec, pieczętując swój powrót na szczyt. Ten sukces do dziś wspominany jest jako jeden z najważniejszych momentów w nowożytnej historii sekcji, ponieważ pozwolił klubowi odzyskać należne mu miejsce na mapie Polski. Dzięki determinacji trenera, „Wojskowi” znów mogli rywalizować z najlepszymi, co przyciągnęło na trybuny rzesze nowych kibiców.
Ostatni etap pracy i przekazanie pałeczki asystentowi
Po wywalczeniu awansu Marek Jabłoński prowadził zespół w ekstraklasie przez większość kolejnego sezonu. Jego przygoda na ławce trenerskiej Legii zakończyła się po 31. kolejce, kiedy to szkoleniowiec zdecydował się złożyć rezygnację z zajmowanego stanowiska. Był to moment przełomowy, w którym jego obowiązki przejął dotychczasowy asystent, Robert Chabelski. Mimo odejścia z funkcji pierwszego trenera, wpływ Jabłońskiego na drużynę pozostał widoczny przez kolejne miesiące.
Jego system pracy i profesjonalne podejście do obowiązków ukształtowały wielu zawodników, którzy później stanowili o sile warszawskiego basketu. Dzisiaj, wspominając postać zmarłego trenera, środowisko sportowe podkreśla, że był on architektem powrotu Legii do wielkiej koszykówki. Jego odejście to smutna chwila, ale pamięć o awansie z 2000 roku pozostanie w sercach fanów na zawsze jako jego najtrwalszy pomnik.