W niedzielę podczas meczu PKO BP Ekstraklasy pomiędzy Górnikiem Zabrze a Rakowem Częstochowa na trybunach pojawił się prezydent Karol Nawrocki.
Gdy tylko wszedł na stadion, spotkał się z gwizdami. Choć głowie państwa towarzyszył prezydent Zabrza Kamil Żbikowski, to sytuacja była dla niego i tak niecodzienna.
Jak sobie z nią naprawdę poradził? Dokładnej oceny jego postawy podjął się dla nas Maurycy Seweryn, autor książki „Mowa ciała mówcy”.
Z analizy nagrań wynika, że głowa państwa nie miała pewności, w kogo uderzają stadionowe gwizdy, co wywołało u niej wyraźny dysonans poznawczy i zagubienie
Ekspert od mowy ciała Maurycy Seweryn wskazuje na nietypowe dla prezydenta zachowania obronne, takie jak oddanie inicjatywy otoczeniu czy oznaki tłumionej złości
Analityk zwraca uwagę na rzadko spotykane, fizjologiczne symptomy stresu, w tym autostymulacyjne kołysanie ramionami, mające na celu doraźne uspokojenie organizmu
Nieoczekiwane przyjęcie na trybunach i problematyczne towarzystwo
Niedzielne spotkanie, w którym Górnik Zabrze podjął Raków Częstochowa, przyciągnęło na trybuny tłumy widzów. W loży honorowej zasiadł prezydent Karol Nawrocki. Gdy tylko wszedł na stadion, rozległy się gwizdy. Warto na wstępie odnotować jedno — część kibiców Górnika oraz radny Zabrza Sebastian Dziębowski twierdzą, że gwizdy dotyczyły prezydenta Zabrza Kamila Żbikowskiego (który siedział obok Nawrockiego), a nie samego prezydenta RP. Żbikowski jest krytykowany przez kibiców za opieszałość w prywatyzacji klubu.
Niezależnie od faktycznego wektora niechęci, sytuacja postawiła głowę państwa w problematycznym położeniu. Wkraczając na sektor, Karol Nawrocki musiał zmierzyć się z kilkoma nakładającymi się na siebie czynnikami:
obecnością kontrowersyjnego polityka, który prowokował część widowni,
nagłą i głośną reakcją tłumu połączoną z komunikatem spikera,
brakami informacyjnymi, uniemożliwiającymi szybką weryfikację adresata gwizdów.
Ta poznawcza niepewność momentalnie odbiła się na postawie polityka. Weryfikację mowy ciała prezydenta, bazując na opublikowanych materiałach wideo z wejścia na lożę honorową, przeprowadził analityk zachowań niewerbalnych Maurycy Seweryn.
Utrata kontroli w naturalnym żywiole
Dokonując oceny materiału filmowego, ekspert zwraca uwagę na drastyczny kontrast między wykreowanym dotychczas wizerunkiem a zarejestrowaną postawą. Brak możliwości natychmiastowej oceny intencji gwiżdżącego tłumu uwidocznił się już w pierwszych krokach prezydenta na stadionie. Zamiast zdecydowania, kamery uchwyciły nagły spadek pewności siebie.
Jak tłumaczy Maurycy Seweryn, autor książki „Mowa ciała mówcy”, nieoczekiwana zmiana warunków obnażyła głębokie zaskoczenie głowy państwa:
– Gdybym nie znał kontekstu, a także nie miał świadomości, że pan prezydent ma grupę ludzi dbających o jego bezpieczeństwo, którzy przewidują i analizują potencjalne zagrożenia – w tym to, jak zachowa się tłum kibiców – uznałbym, że wchodząc tymi drzwiami na stadion, czuł się on bardzo zagubiony, jakby znalazł się tam po raz pierwszy.
Według Maurycego Seweryna to właśnie twarz stała się kluczowym, demaskującym kanałem komunikacji. Zmiana dynamiki w środowisku kibiców, które do tej pory było dla polityka wysoce przychylne, doprowadziła do natychmiastowego obnażenia emocji:
– Na tym nagraniu najmocniejszym elementem sygnalizującym to zakłopotanie i zagubienie jest mimika, którą najwyraźniej widać w trzeciej i czwartej sekundzie. To po prostu mimika osoby zagubionej, zaskoczonej zachowaniem tłumu kibiców, którzy przecież zachowywali się wobec pana prezydenta w przeważnie pozytywny sposób.
O utracie naturalnej decyzyjności świadczył również wymuszony sposób interakcji z doradcami. Maurycy Seweryn wskazuje na rezygnację z typowej dla tego polityka niezależności i szukanie zewnętrznego oparcia:
– Nerwowe zachowanie przejawia się również w stałym kontakcie z osobami, które znajdują się obok niego. W normalnych warunkach pan prezydent z pewnością sam zdecydowałby, gdzie chce usiąść, tymczasem tutaj prosił osoby ze swojego otoczenia o wskazanie mu miejsca, które ma zająć. To do niego niepodobne. Na ogół jest on osobą dominującą.
Fizjologiczne symptomy stresu i tłumiona złość
Kolejne klatki nagrania ujawniają postępujące, fizjologiczne symptomy napięcia nerwowego. Brak pewności, do kogo adresowane są gwizdy, oraz konieczność zachowania pozorów spokoju doprowadziły do uwolnienia mikrosygnałów obronnych. Środowisko kibicowskie było dotąd bezpiecznym terytorium Karola Nawrockiego, stąd nagłe zderzenie z negatywnym bodźcem uruchomiło niekontrolowane reakcje.
Analityk zachowań niewerbalnych identyfikuje w materiale wideo wyraźne sygnały demaskujące tłumioną frustrację. Szczególną uwagę badacza przykuła praca dłoni, która z reguły znajduje się poza świadomym nadzorem w momentach wysokiego stresu:
– Kolejnym elementem, który pojawił się w jego zachowaniu, było ściskanie słabszej, mniej kontrolowanej ręki, niemal zaciskanie jej w pięść. To sygnał złości. Nawet gdyby pan prezydent wiedział wcześniej, jakie będzie zachowanie tłumu, i odpowiednio się na nie nastawił, to ten – często niezależny od naszej kontroli gest, ponieważ najmocniej kontrolujemy prawą rękę – zdradził, że ta przewidywalna przecież sytuacja i tak sprawiła mu przykrość.
Tuż przed zajęciem ostatecznego miejsca w loży, Maurycy Seweryn dostrzegł jeszcze jeden, bardzo rzadki mechanizm fizycznego rozładowywania emocji. Był to ruch o charakterze autostymulacyjnym, mający na celu doraźną redukcję nagromadzonego napięcia:
– Ostatnim elementem, który pojawił się na tym nagraniu, tuż przed zajęciem miejsca przez pana prezydenta, było kołysanie lewym i prawym ramieniem. Było to bardzo krótkie, typowe zachowanie szczątkowe, występujące dosyć rzadko. W mniejszej grupie oznacza ono zakłopotanie, natomiast przy większej – próbę uspokojenia samego siebie. A przecież to nie jest miejsce, w którym prezydent musi się uspokajać. Z perspektywy kibica to jego żywioł.
Konkluzje z materiału wideo dowodzą, jak silnie nieprzewidywalne bodźce otoczenia potrafią wpłynąć na polityka o ściśle zdefiniowanym wizerunku.