Jadav Payeng, znany w Indiach jako „Człowiek Lasu”, mieszka na wyspie Majuli w stanie Assam.
Ta wyspa na Brahmaputrze była niegdyś największą na świecie, ale stopniowa erozja gleby i powodzie zamieniły ją w pustynię, niszcząc prawie jedną trzecią jej linii brzegowej.
Ta historia zaczyna się w 1979 roku.

Jadhav miał wtedy 16 lat. Pewnego dnia zobaczył węże wyrzucone na brzeg, ale gady nie miały gdzie się schować i wszystkie zdechły. To go tak zszokowało, że wszczął alarm i zwrócił się do leśnictwa z prośbą o pomoc w sadzeniu drzew. Jednak odmówili, twierdząc, że sadzenie czegokolwiek w tym miejscu nie ma sensu; i tak nic nie urośnie. Zdobył więc swoje pierwsze 20 sadzonek bambusa i zaczął samodzielnie sadzić las. Kiedy udowodnił, że gleba nie jest jałowa, leśnictwo włączyło się do akcji, rozpoczynając projekt sadzenia drzew na obszarze 200 hektarów. Projekt zakończył się kilka lat później, ale Jadhav pozostał, kontynuując codzienne sadzenie drzew.
Jadav obok pierwszego drzewa, które posadził

Las Jadawa Payenga zajmuje obecnie powierzchnię 550 hektarów (dla porównania, nowojorski Central Park ma 341 hektarów, a moskiewski Park Gorkiego 219 hektarów) i stanowi prawdziwy azyl z rzadkimi gatunkami drzew i bogatą fauną. Żyją tu tygrysy bengalskie, nosorożce, różnorodne ptaki (w tym sępy) oraz stado 115 słoni.

Co zaskakujące, prawie nikt nie wiedział o Jadavie Payengu i jego dziele życia aż do jesieni 2007 roku (z wyjątkiem miejscowych, którzy przeważnie kręcili głowami i nazywali go głupcem). W 2007 roku wyspę odwiedził fotoreporter i podróżnik Jitu Kalita. Wynajął łódź, aby fotografować ptaki na rzece Brahmaputra, która opływa wyspę Majuli. Nie mógł uwierzyć własnym oczom, gdy zobaczył rozległy, gęsty las na bezludnej wyspie.
Typowy krajobraz wyspy Majuli wygląda mniej więcej tak

Kalita jako pierwszy opowiedział światu o tym niesamowitym miejscu i niesamowitym człowieku, który je stworzył. Ludzie zaczęli mówić o Payengu, zaczął pojawiać się w wiadomościach i wkrótce wszyscy nazywali go „Człowiekiem z Indyjskiego Lasu”.

Jadav Payeng mieszka z żoną i trójką dzieci w małej chatce w lesie. Hoduje krowy i bawoły, a na życie zarabia, sprzedając mleko mieszkańcom pobliskich wiosek.

Nie otrzymuje żadnych korzyści finansowych za swoją działalność na rzecz ochrony środowiska, a jedynie publiczne uznanie. W 2015 roku został odznaczony czwartym co do ważności odznaczeniem cywilnym w Indiach – Padma Shri.

Jadav nadal sadzi drzewa każdego dnia i mówi, że zamierza to robić „do ostatniego tchnienia”. Na początku dbanie o sadzonki było znacznie trudniejsze, ale teraz las urósł, wzmocnił się i zaczął rosnąć samodzielnie, co ułatwia zadanie.

Kiedy las został zarośnięty dzikimi zwierzętami, zaczęli tam również pojawiać się kłusownicy. Na szczęście władze interweniowały i kłusowników odparto. Krążyła również historia o miejscowych, którzy chcieli wyciąć las, twierdząc, że słonie tratują ich pola. Jadhav stanął jednak w obronie swojego dzieła, mówiąc: „Jeśli ktoś chce zabić moje drzewa, niech najpierw zabije mnie”.
W ten sposób erozja niszczy brzegi wyspy Majuli.

Jadav Payeng marzy o tym, aby cała wyspa była tak zielona jak dawniej.

Jego celem jest objęcie lasem 2000 hektarów, czyli cztery razy więcej niż udało się do tej pory zrobić.