Skandaliczna próba zakłócenia polskiej rocznicy w Smoleńsku. Doszło do prowokacji

Podczas obchodów 16 rocznicy katastrofy smoleńskiej doszło do niebezpiecznego incydentu z udziałem rosyjskich prowokatorów.

Ambasador RP w Moskwie w rozmowie z RMF FM ujawnił kulisy akcji, która miała miejsce bezpośrednio przy miejscu pamięci.

Sytuacja była napięta, a polska delegacja musiała zachować zimną krew w obliczu agresywnego zachowania.

Nowy krzyż i bolesne wspomnienia na smoleńskiej ziemi
Prowokatorzy atakują polską delegację
Absurdalne zarzuty do Polski
Niebezpieczna codzienność polskich dyplomatów
Nowy krzyż i bolesne wspomnienia na smoleńskiej ziemi
10 kwietnia 2026 roku polska delegacja stanęła na smoleńskiej ziemi, by uczcić pamięć 96 ofiar tragedii sprzed szesnastu lat. Centralnym punktem uroczystości stał się nowy krzyż, który zastąpił stary, zniszczony przez korozję symbol. Ambasador Krzysztof Krajewski, wraz z pracownikami służby zagranicznej i Polonią, odczytał nazwiska wszystkich poległych, w tym Lech Kaczyński, Maria Kaczyńska oraz Ryszarda Kaczorowskiego. 

Mimo upływu lat atmosfera była pełna powagi, a pod symboliczną brzozą zapłonęły znicze. Dyplomaci przypomnieli o historycznej więzi między zbrodnią katyńską a katastrofą lotniczą, podkreślając, że pamięci nie da się zgładzić. 

„Dziś Rodziny Katyńskie nie mogą być tutaj osobiście, by dotknąć ramion tego krzyża. Dlatego my, jako przedstawiciele Rzeczypospolitej, stajemy tu jako ich żywa warta honorowa” – mówił Ambasador.

Uroczystość miała przebiegać w spokoju, jednak modlitwę próbowano brutalnie przerwać nieopodal miejsca, gdzie w 2010 roku rozbił się rządowy Tupolew.

Prowokatorzy atakują polską delegację
Na lotnisku w Smoleńsku, tuż obok miejsca składania wieńców, pojawiła się zorganizowana grupa rosyjskich prowokatorów. Jak relacjonuje dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, agresywni aktywiści przynieśli transparenty pełne propagandowych haseł. 

Ambasador Krajewski w rozmowie z rozgłośnią nie krył oburzenia postawą napastników, jednak zachował spokój. 

„To były grupy zaczepne, które koniecznie chciały sprowokować i posługiwały się takimi propagandowymi hasłami dotyczącymi naszego wsparcia dla Ukrainy” — opisał ambasador Krajewski dla RMF FM. 

Zauważył również, że uczestnicy tej akcji nie działali spontanicznie. 

„To są młodzi ludzie, niektórzy bardzo zawstydzeni, chowający swoje twarze za kominiarkami. Cóż, zorganizowana grupa tzw. aktywistów i tzw. dziennikarzy, którzy z dziennikarstwem nie mają nic wspólnego” – podsumował polski ambasador.

Polska zostanie SAMA? Każdy Polak powinien to usłyszeć. Przerażające słowa czołowego stratega

Absurdalne zarzuty do Polski
Motywacje prowokatorów były ściśle polityczne i uderzały w bieżącą politykę zagraniczną Polski. Wśród haseł prezentowanych na lotnisku znalazły się absurdalne zarzuty, jakoby Polska udostępniała swoją przestrzeń powietrzną dla ukraińskich dronów atakujących rosyjskie obiekty. 

Według źródeł dyplomatycznych rosyjska strona celowo wykorzystała rocznicę tragedii narodowej, by uderzyć w polskie społeczeństwo i szerzyć dezinformację. 

Polska delegacja podjęła jednak decyzję o całkowitym zignorowaniu zaczepki, nie wchodząc w dyskusję z agresywnym tłumem. Ambasada podkreśliła w oficjalnym komunikacie, że prawda o Smoleńsku pozostaje fundamentem wolnej Polski, którego nie są w stanie złamać żadne przeciwności. 

Niebezpieczna codzienność polskich dyplomatów
Incydent w Smoleńsku to kolejny element narastającej agresji wobec polskich przedstawicieli w Rosji. Jeszcze w listopadzie 2025 roku, podczas wizyty w Petersburgu, ambasador Krajewski padł ofiarą próby fizycznej napaści. 

Wówczas sytuacja była znacznie groźniejsza — dyplomatę zaatakowała grupa aktywistów, a przed pobiciem uratowała go jedynie błyskawiczna reakcja funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa. 

„Najpierw grupa osób zaatakowała mnie słownie, a potem próbowała dokonać fizycznej napaści, ale zapobiegła temu moja ochrona” – wspominał tamto wydarzenie ambasador. 

Powtarzające się incydenty pokazują, że praca polskiej misji dyplomatycznej odbywa się w warunkach stałego zagrożenia zdrowia, a nawet życia. 

Mimo to, jak zapewniają przedstawiciele resortu spraw zagranicznych, Polska nie zamierza rezygnować z godnego upamiętniania ofiar katastrof oraz zbrodni wojennych na terenie Federacji Rosyjskiej.

Uroczystość miała przebiegać w spokoju, jednak modlitwę próbowano brutalnie przerwać nieopodal miejsca, gdzie w 2010 roku rozbił się rządowy Tupolew.

Prowokatorzy atakują polską delegację
Na lotnisku w Smoleńsku, tuż obok miejsca składania wieńców, pojawiła się zorganizowana grupa rosyjskich prowokatorów. Jak relacjonuje dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, agresywni aktywiści przynieśli transparenty pełne propagandowych haseł. 

Ambasador Krajewski w rozmowie z rozgłośnią nie krył oburzenia postawą napastników, jednak zachował spokój. 

„To były grupy zaczepne, które koniecznie chciały sprowokować i posługiwały się takimi propagandowymi hasłami dotyczącymi naszego wsparcia dla Ukrainy” — opisał ambasador Krajewski dla RMF FM. 

Zauważył również, że uczestnicy tej akcji nie działali spontanicznie. 

„To są młodzi ludzie, niektórzy bardzo zawstydzeni, chowający swoje twarze za kominiarkami. Cóż, zorganizowana grupa tzw. aktywistów i tzw. dziennikarzy, którzy z dziennikarstwem nie mają nic wspólnego” – podsumował polski ambasador.

‼️Polska zostanie SAMA? Każdy Polak powinien to usłyszeć. Przerażające słowa czołowego stratega

Absurdalne zarzuty do Polski
Motywacje prowokatorów były ściśle polityczne i uderzały w bieżącą politykę zagraniczną Polski. Wśród haseł prezentowanych na lotnisku znalazły się absurdalne zarzuty, jakoby Polska udostępniała swoją przestrzeń powietrzną dla ukraińskich dronów atakujących rosyjskie obiekty. 

Według źródeł dyplomatycznych rosyjska strona celowo wykorzystała rocznicę tragedii narodowej, by uderzyć w polskie społeczeństwo i szerzyć dezinformację. 

Polska delegacja podjęła jednak decyzję o całkowitym zignorowaniu zaczepki, nie wchodząc w dyskusję z agresywnym tłumem. Ambasada podkreśliła w oficjalnym komunikacie, że prawda o Smoleńsku pozostaje fundamentem wolnej Polski, którego nie są w stanie złamać żadne przeciwności. 

Niebezpieczna codzienność polskich dyplomatów
Incydent w Smoleńsku to kolejny element narastającej agresji wobec polskich przedstawicieli w Rosji. Jeszcze w listopadzie 2025 roku, podczas wizyty w Petersburgu, ambasador Krajewski padł ofiarą próby fizycznej napaści. 

Wówczas sytuacja była znacznie groźniejsza — dyplomatę zaatakowała grupa aktywistów, a przed pobiciem uratowała go jedynie błyskawiczna reakcja funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa. 

„Najpierw grupa osób zaatakowała mnie słownie, a potem próbowała dokonać fizycznej napaści, ale zapobiegła temu moja ochrona” – wspominał tamto wydarzenie ambasador. 

Powtarzające się incydenty pokazują, że praca polskiej misji dyplomatycznej odbywa się w warunkach stałego zagrożenia zdrowia, a nawet życia. 

Mimo to, jak zapewniają przedstawiciele resortu spraw zagranicznych, Polska nie zamierza rezygnować z godnego upamiętniania ofiar katastrof oraz zbrodni wojennych na terenie Federacji Rosyjskiej.

Добавить комментарий

Ваш адрес email не будет опубликован. Обязательные поля помечены *