W niedzielę przed południem stołeczne służby wyłowiły z Wisły ciało kobiety.
Zwłoki zauważono w rejonie Wybrzeża Helskiego po zgłoszeniu, które wpłynęło po godzinie 11.00.
Policja poinformowała, że z powodu zaawansowanego rozkładu nie udało się dotąd ustalić tożsamości kobiety.
Ciało w Wiśle przy Wybrzeżu Helskim. Interwencja służb w Warszawie
W niedzielę, 10 maja, przed południem stołeczne służby zostały postawione w stan gotowości po otrzymaniu niepokojącego zgłoszenia z okolic Wybrzeża Helskiego. Informacja dotyczyła ciała dryfującego w nurcie Wisły. Sytuacja wymagała natychmiastowej reakcji, dlatego na miejsce bardzo szybko skierowano zarówno funkcjonariuszy policji, jak i strażaków.
Działania prowadzone były na warszawskim odcinku rzeki, gdzie rozpoczęto akcję mającą na celu zabezpieczenie miejsca i podjęcie ciała z wody. Już od pierwszych chwil było jasne, że interwencja nie będzie należała do prostych. Służby musiały działać w warunkach, które znacząco komplikowały przebieg całej operacji.

Niski poziom Wisły utrudnił akcję wydobycia ciała
Jednym z najpoważniejszych utrudnień, z jakimi musiały zmierzyć się służby, okazał się niski poziom Wisły. To właśnie warunki panujące na rzece sprawiły, że standardowe działania z wykorzystaniem łodzi ratunkowej nie mogły zostać przeprowadzone w pełnym zakresie.
Jak relacjonował młodszy aspirant Jakub Filipiak z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji w rozmowie z TVN24, zgłoszenie wpłynęło dokładnie o godzinie 11.02. Funkcjonariusze natychmiast rozpoczęli działania, jednak warunki hydrologiczne znacząco wpłynęły na tempo i sposób realizacji akcji.
– O godzinie 11.02 otrzymaliśmy zgłoszenie o ciele dryfującym w Wiśle. Udało się je wydobyć z rzeki, trwają oględziny na miejscu. Ustalono, że jest to kobieta, ale ze względu na zbyt duży rozkład ciała, nie ma możliwości identyfikacji – przekazał młodszy aspirant Jakub Filipiak z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji portalowi TVN24.
Funkcjonariusz doprecyzował również kwestie techniczne związane z samą akcją.
– Do pomocy zadysponowano straż pożarną. Niski stan wody uniemożliwiał podpłynięcie naszej załogi rzecznej bliżej ciała – wyjaśnił młodszy aspirant Jakub Filipiak w wypowiedzi dla TVN24.
Takie warunki sprawiły, że wydobycie ciała wymagało zastosowania dodatkowych rozwiązań i ścisłej współpracy wszystkich obecnych na miejscu formacji.
Policja bada sprawę. Nie udało się zidentyfikować kobiety
Najważniejsze ustalenia pojawiły się dopiero po wydobyciu ciała z rzeki. Służby potwierdziły, że odnalezione zwłoki należą do kobiety. Na obecnym etapie nie udało się jednak ustalić jej tożsamości.
Jak przekazała policja, stan rozkładu ciała jest na tyle zaawansowany, że uniemożliwia przeprowadzenie identyfikacji bez wykorzystania dalszych specjalistycznych procedur. To oznacza, że konieczne będą kolejne czynności procesowe i szczegółowe badania, które mogą pomóc w ustaleniu personaliów zmarłej.
Na miejscu przez wiele godzin prowadzone były oględziny pod nadzorem odpowiednich służb. To standardowa procedura w tego typu przypadkach, pozwalająca zabezpieczyć wszystkie możliwe ślady i ustalić, w jakich okolicznościach ciało znalazło się w Wiśle.
Na ten moment nie przekazano żadnych dodatkowych informacji dotyczących możliwych przyczyn śmierci kobiety ani tego, jak długo ciało mogło znajdować się w wodzie. Sprawa pozostaje otwarta, a śledczy będą teraz koncentrować się na identyfikacji ofiary oraz odtworzeniu okoliczności, które doprowadziły do tego tragicznego odkrycia.
