Podczas środowej manifestacji „Solidarności” w Warszawie nie brakowało mocnych politycznych akcentów.
Związkowcy protestowali przeciwko Zielonemu Ładowi, polityce rządu oraz likwidacji miejsc pracy.
Szczególną uwagę zwrócił mężczyzna niosący kukłę przedstawiającą premiera Donalda Tuska z napisem «Premier na sprzedaż”.
Protestujący otwarcie krytykowali działania obecnego gabinetu i domagali się referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej.
Manifestacja «Solidarności” przeszła przez Warszawę
W środę do Warszawy przyjechali związkowcy z całej Polski, którzy wzięli udział w manifestacji pod hasłem «Razem Dla Polski i Polaków”. Protest rozpoczął się na Placu Zamkowym, a następnie uczestnicy przeszli Krakowskim Przedmieściem w kierunku Pałacu Prezydenckiego i Sejmu. Organizatorzy podkreślali, że demonstracja była sprzeciwem wobec Zielonego Ładu, likwidacji miejsc pracy oraz – ich zdaniem – braku realnego dialogu społecznego z rządem.
Wśród protestujących znaleźli się przedstawiciele wielu branż, między innymi nauczyciele, pracownicy administracji, przemysłu i handlu. Do demonstracji dołączyli również politycy PiS i Konfederacji, w tym Przemysław Czarnek. Związkowcy przekonywali, że polityka klimatyczna Unii Europejskiej uderza w polskie zakłady pracy i przemysł.
W oficjalnej zapowiedzi protestu “Solidarność” podkreślała, że ”nie ma zgody na decyzje uderzające w pracowników, rodziny, polskie zakłady pracy, przemysł, rolnictwo i polską szkołę”. Związkowcy domagali się również referendum dotyczącego Zielonego Ładu oraz zmian w polityce gospodarczej państwa.
Kukła Donalda Tuska na ulicach stolicy. «Premier na sprzedaż”
Jednym z ciekawszych momentów manifestacji były sceny z udziałem mężczyzny niosącego kukłę przedstawiającą premiera Donalda Tuska. Uczestnik protestu pojawił się z transparentami i symbolem, który szybko przyciągnął uwagę mediów oraz innych demonstrantów. Na kukle znalazł się napis sugerujący krytykę obecnego rządu i jego polityki gospodarczej.
Reporter WP Mateusz Urban rozmawiał chwilę z protestującym, który wyjaśnił powody swojej obecności na demonstracji.
Jesteśmy z krajowej sekcji handlu Solidarność i chcemy po prostu, żeby były normalne warunki płacy i godnej pracy były, bo wiemy, że Zielony Ład niesie wiele, wiele zła za sobą, które pociągnie i handel i inne sektory naszej gospodarki – powiedział uczestnik manifestacji.
Sceny z kukłą szybko zaczęły krążyć w mediach społecznościowych i stały się jednym z symboli całego protestu.
Politycy PiS wsparli protest. Czarnek ostro o Zielonym Ładzie i ETS
Podczas na Placu Zamkowym pojawili się również politycy PiS, którzy otwarcie wsparli protestujących. Jednym z przemawiających był Przemysław Czarnek. Były minister edukacji krytykował unijną politykę klimatyczną, Europejski System Handlu Emisjami ETS oraz działania Komisji Europejskiej kierowanej przez Ursule von der Leyen. Polityk przekonywał, że Zielony Ład uderza w polską gospodarkę, przemysł i miejsca pracy.
Czarnek podkreślał, że PiS przyłącza się do manifestacji i wspiera postulaty «Solidarności”, w tym pomysł przeprowadzenia referendum dotyczącego odejścia od ETS. Według polityka dalsze utrzymywanie wysokich opłat za emisję CO2 może doprowadzić do kolejnych zwolnień i pogorszenia sytuacji przedsiębiorstw energochłonnych. W swoim wystąpieniu mówił także o konieczności wykorzystywania krajowych surowców i utrzymania stabilnych cen energii.
Polityk dziękował związkowcom za organizację protestu i przekonywał, że manifestacja ma być wyraźnym sygnałem sprzeciwu wobec obecnej polityki klimatycznej Unii Europejskiej. W podobnym tonie wypowiadali się także inni uczestnicy demonstracji, którzy alarmowali o możliwych skutkach Zielonego Ładu dla rynku pracy i polskich zakładów.