Tragiczny wypadek na autostradzie A1 w województwie łódzkim. W nocy z soboty na niedzielę między węzłami Tuszyn i Łódź Południe doszło do czołowego zderzenia dwóch samochodów osobowych.
Jedna osoba zginęła na miejscu, a trzy zostały ranne i trafiły do szpitala. Sprawą zajmuje się prokuratura.
Kierowca wjechał pod prąd. Doszło do tragedii
Do dramatycznego zdarzenia doszło około godziny 2:25 na jezdni autostrady A1 w kierunku Gdańska. Jak przekazały służby, między węzłami Tuszyn i Łódź Południe czołowo zderzyły się dwa samochody osobowe – Citroen oraz Audi. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że kierowca Citroena poruszał się pod prąd.
Ustaliliśmy, że kierowca Citroena, którego tożsamość wciąż ustalamy, wjechał na autostradę “pod prąd” i zderzył się z samochodem Audi – poinformowała asp. Aneta Kotynia, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Koluszkach.
Siła zderzenia była ogromna. Kierowca Citroena zginął na miejscu, natomiast trzy osoby podróżujące Audi zostały ranne i przewiezione do szpitala. Policja podkreśla, że pojazd sprawcy był tak mocno zniszczony, iż początkowo trudno było nawet ustalić jego markę. Funkcjonariusze nadal pracują nad ustaleniem tożsamości mężczyzny, który kierował autem jadącym pod prąd.
Na miejscu od pierwszych chwil pracowali policjanci, strażacy oraz ratownicy medyczni. Do działań włączono także prokuratora z Prokuratury Rejonowej w Piotrkowie Trybunalskim, który nadzoruje prowadzone postępowanie. Śledczy mają wyjaśnić dokładne okoliczności tragedii oraz ustalić, w jaki sposób kierowca znalazł się na autostradzie w niewłaściwym kierunku jazdy.
Samochody stanęły w ogniu. Świadkowie ruszyli na pomoc
Po czołowym zderzeniu oba pojazdy stanęły w płomieniach. Ogień bardzo szybko objął wraki samochodów, co dodatkowo utrudniło akcję ratunkową. Według relacji służb oraz lokalnych mediów kierowcy Citroena nie udało się wydostać z płonącego auta.
Świadkowie zdarzenia natychmiast ruszyli z pomocą osobom podróżującym Audi. Trzy ranne osoby zostały ewakuowane jeszcze przed przyjazdem służb ratunkowych. Następnie poszkodowani trafili pod opiekę ratowników medycznych i zostali przewiezieni do szpitala.
Siedem zastępów straży pożarnej, w tym 4 z najbliższych miejscu zdarzenia jednostek OSP gasiły płonące samochody, a później oświetlały miejsce wypadku na czas prowadzenia działań policji – relacjonował Jędrzej Pawlak, rzecznik prasowy łódzkiego komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.
Ze względu na skalę zniszczeń konieczne było również dokładne przeszukanie miejsca zdarzenia i wykonanie oględzin przez techników kryminalistyki.
Autostrada była zablokowana przez wiele godzin
Wypadek spowodował poważne utrudnienia na autostradzie A1. Jezdnia w kierunku Gdańska została całkowicie zablokowana między węzłami Tuszyn i Łódź Południe. Kierowcy musieli liczyć się z wielogodzinnymi objazdami i korkami, a służby apelowały o omijanie tego odcinka trasy.
Na miejscu przez całą noc i poranek pracowali policjanci, strażacy oraz prokurator. Funkcjonariusze zabezpieczali ślady, wykonywali dokumentację fotograficzną i przesłuchiwali świadków zdarzenia. Konieczne było również usunięcie spalonych wraków samochodów z jezdni oraz dokładne uprzątnięcie trasy po akcji ratowniczej.
Policja podkreśla, że śledztwo ma wyjaśnić wszystkie okoliczności tragedii, w tym to, skąd kierowca Citroena wjechał na autostradę pod prąd. Śledczy sprawdzą także monitoring oraz ewentualne zapisy z kamer znajdujących się przy trasie. Na obecnym etapie nie przekazano informacji dotyczących wieku ani danych osobowych zmarłego kierowcy.
Około godziny 10 autostrada została odblokowana i ruch w kierunku Gdańska przywrócono. Mimo zakończenia utrudnień policja apeluje do kierowców o zachowanie szczególnej ostrożności oraz reagowanie w sytuacjach, gdy na drodze pojawia się pojazd jadący pod prąd.