Premierzy Polski i Wielkiej Brytanii podpisali w Londynie nowy traktat o partnerstwie w obszarze bezpieczeństwa i obronności.
Dokument określany jest przez obie strony jako krok o strategicznym znaczeniu dla relacji dwustronnych. Jednocześnie wokół jego przygotowania narosły polityczne napięcia między rządem a Pałacem Prezydenckim.
Podpisanie polsko-brytyjskiego traktatu i jego znaczenie dla relacji obu państw
W środę w zachodnim Londynie doszło do podpisania porozumienia między Polską a Wielką Brytanią, które dotyczy współpracy w zakresie bezpieczeństwa i obronności. W wydarzeniu uczestniczyli premierzy obu państw: Donald Tusk oraz Keir Starmer.
Obie strony podkreślały, że dokument ma szczególny charakter i wyznacza nowy etap we wzajemnych relacjach. W oficjalnych wypowiedziach zaznaczano, że traktat ma wzmacniać bezpieczeństwo zarówno Polski, jak i Wielkiej Brytanii, a także podnosić rangę współpracy w kluczowych obszarach obronnych.
W narracji politycznej pojawiło się określenie, że jest to rozwiązanie o charakterze „historycznym”, które ma uporządkować i pogłębić dotychczasowe relacje.

Reakcja prezydenta i zarzuty dotyczące braku informacji
Do sprawy odniósł się prezydent Karol Nawrocki, który zwrócił uwagę na sposób przekazywania informacji o przygotowywanym porozumieniu. W jego ocenie kluczowe dane dotyczące dokumentu nie zostały wcześniej przedstawione Kancelarii Prezydenta.
Jak relacjonował, początkowo wiedzę o sprawie czerpał wyłącznie z przestrzeni publicznej. Dopiero później, jak wskazał, jeden z wiceministrów przekazał mu szczegóły dotyczące podpisania umowy. Wypowiedź prezydenta zawierała również wyraźnie ironiczny ton, podkreślający jego dystans do sposobu komunikacji rządu w tej sprawie.
– Do wczoraj informacje na ten temat jako prezydent Polski pozyskiwałem wyłącznie z opinii publicznej, ale dzięki wielkiej uprzejmości i profesjonalizmowi jednego z wiceministrów już wczoraj otrzymaliśmy informacje na temat podpisania polsko-brytyjskiego dokumentu – mówił Karol Nawrocki. – Nie powiem, co z nim zrobię, bo muszę się zapoznać z tymi sprawami, ale myślę, że dobrze byłoby przed podpisywaniem zobowiązań w imieniu narodu polskiego informować Kancelarię Prezydenta i prezydenta, że tego typu rozwiązania są przygotowywane – dodał.
Ostro krytyczne słowa rzecznika prezydenta wobec premiera
Najbardziej stanowcza reakcja pojawiła się ze strony rzecznika prezydenta Rafała Leśkiewicza, który publicznie skrytykował działania rządu i sposób komunikacji wokół traktatu. Zarzucił on premierowi brak wcześniejszego poinformowania głowy państwa o treści negocjowanego dokumentu.
W opublikowanym wpisie odniósł się do działań rządu w bardzo krytyczny sposób, sugerując, że były one motywowane politycznie.
– Rząd nie poinformował z wyprzedzeniem Prezydenta RP, Zwierzchnika Sił Zbrojnych o treści negocjowanego, podpisanego wczoraj przez premierów Polski i Wielkiej Brytanii Traktatu o Partnerstwie w Dziedzinie Bezpieczeństwa i Obronności. Donald Tusk zrobił to tylko dlatego, by dziś uruchomić manipulacyjną narrację o wątpliwościach co do podpisu Pana Prezydenta pod ustawą ratyfikującą tę umowę – napisał Rafał Leśkiewicz w serwisie X.
W dalszej części swojej wypowiedzi jeszcze mocniej ocenił działania szefa rządu, wskazując na ich charakter polityczny.
– Niepoważny ruch Premiera to wyraz politycznej małostkowości, a wielokrotnie powtarzane słowa o działaniu ponad podziałami na rzecz bezpieczeństwa to zwykłe frazesy – dodał Rafał Leśkiewicz w serwisie X.
W efekcie sprawa podpisanego w Londynie traktatu stała się nie tylko tematem międzynarodowym, ale również elementem wewnętrznego sporu politycznego dotyczącego komunikacji i współpracy między rządem a prezydentem.