Emocje w niewielkim Sobolewie sięgnęły zenitu, gdy sprawa lokalnego schroniska przeniosła się z internetu na ulice.
Zamiast jednego głosu oburzenia pojawiły się dwa obozy, a atmosfera szybko stała się napięta.
Gdy protest jeszcze trwał, z Warszawy popłynął komunikat, który całkowicie zmienił bieg wydarzeń.
Protest w Sobolewie wokół schroniska Happy Dog
Mieszkańcy bronią wójta. Padają mocne deklaracje poparcia
Zdjęcia ze schroniska podważane. Ostre zarzuty wobec aktywistów
Donald Tusk reaguje. Zapadła decyzja o zamknięciu schroniska
Protest w Sobolewie wokół schroniska Happy Dog
24 stycznia redakcja „Faktu” pojawiła się w Sobolewie, gdzie odbywał się protest związany z zarzutami wobec schroniska dla zwierząt Happy Dog. Na miejscu spotkali się aktywiści oraz część mieszkańców alarmujących o fatalnych warunkach, w jakich – ich zdaniem – mają przebywać psy, a także osoby, które przyszły bronić wójta gminy i podważać oskarżenia krążące w sieci. Zamiast jednej narracji szybko pojawiły się wzajemne pretensje, ostre słowa i oskarżenia o „nagonkę”.
Protest nie miał jednolitego charakteru. Jedni mówili o braku reakcji władz gminy na sygnały dotyczące sytuacji zwierząt, inni podkreślali, że cała sprawa jest wyolbrzymiona, a wizerunek Sobolewa jest niesprawiedliwie niszczony. Na miejscu padały pytania, na które wciąż brakowało jednoznacznych odpowiedzi, a atmosfera z minuty na minutę stawała się coraz bardziej napięta.
Mieszkańcy bronią wójta. Padają mocne deklaracje poparcia
Wyraźnie słyszalne były głosy poparcia dla włodarza gminy. Część mieszkańców przekonywała, że protest nie oddaje rzeczywistości, a wójt Sobolewa cieszy się dużym zaufaniem lokalnej społeczności.
– Jeden z najlepszych wójtów. Robił wszystkie drogi, gdzie można było. Najlepszy wójt, jakiego mieliśmy do tej pory praktycznie – mówił dla “Faktu” jeden z uczestników zgromadzenia, jasno stając po stronie władz gminy.
Dla tych osób kluczowym argumentem były inwestycje infrastrukturalne i codzienne funkcjonowanie gminy, które – ich zdaniem – świadczą o tym, że zarządzanie Sobolewem odbywa się prawidłowo. Kiedy reporterka „Faktu” zapytała wprost o los zwierząt w schronisku Happy Dog i o doniesienia dotyczące złych warunków, odpowiedzi były jednoznaczne.
– Nie, proszę pani, ja adoptowałem tam i psa, i kota i ja nie widziałem, żeby tam były jakieś nie wiem co złe warunki albo złe traktowanie tych zwierząt. Wręcz przeciwnie – stwierdził w rozmowie z “Faktem” jeden z mężczyzn.
– Ja też nie widziałem – dodał inny rozmówca.
