Alina Merkau i „afera palcowa”: Genialny trik czy modowa zbrodnia w telewizji śniadaniowej?
Telewizja śniadaniowa rządzi się swoimi prawami — ma być lekko, zabawnie i z dystansem. Jednak to, co wydarzyło się w studio Sat.1 Frühstücksfernsehen, sprawiło, że widzowie (i współprowadzący) przecierali oczy ze zdumienia. Główną bohaterką zamieszania została Alina Merkau, która postanowiła zaprezentować światu swój autorski „styling trick”.
Nożyczki w ruch, czyli jak przetrwać w szpilkach
Wszystko zaczęło się od niewinnej rozmowy, która nagle zeszła na temat… stóp prezenterki. Gdy kamery zrobiły zbliżenie, prawda wyszła na jaw.

Alina, chcąc założyć eleganckie buty typu peep-toe (z odkrytym palcem) do klasycznych rajstop, napotkała odwieczny problem każdej kobiety: jak uniknąć nieestetycznego szwu na palcach?
Jej rozwiązanie było brutalnie skuteczne — po prostu odcięła czubki rajstop!
„Zrobiłam to! To mój styling trick!” – przyznała z dumnym uśmiechem, prezentując wystające palce u stóp, podczas gdy jej rajstopy kończyły się tuż nad nimi.
Reakcja, której nie dało się ukryć
Współprowadzący program, Matthias Killing, nie potrafił zachować powagi. Jego twarz przeszła drogę od całkowitego osłupienia, przez niedowierzanie, aż po głośny wybuch śmiechu.
- „Odcięłaś końcówki rajstop?!” – dopytywał, niemal krztusząc się ze śmiechu, na co Alina, z właściwym sobie wdziękiem, odpowiedziała krótkim: „Przecież to buty peep-toe!”.
Atmosfera w studiu natychmiast zamieniła się w czystą komedię. Choć sytuacja wyglądała absurdalnie, Alina zaryzykowała stwierdzenie, że jej „wynalazek” to gotowy produkt na rynek.

„Myślę, że powinnam wypuścić własną linię rajstop z tym trikiem” – zażartowała, kończąc segment widowiskową „piątką” ze swoim kolegą.
Czy to nowa moda?
Internet, jak to zwykle bywa, podzielił się na dwa obozy. Jedni wychwalają autentyczność i pomysłowość Aliny, twierdząc, że to genialny sposób na modowe dylematy.
Drudzy zaś łapią się za głowy, pytając, czy telewizja na żywo to odpowiednie miejsce na takie „operacje” krawieckie.
Jedno jest pewne: Alina Merkau po raz kolejny udowodniła, że ma do siebie ogromny dystans, a telewizja na żywo najlepiej smakuje wtedy, gdy dzieje się coś zupełnie nieplanowanego.