Decyzja o powołaniu nowego organu doradczego przy prezydencie miała być sygnałem, że państwo chce aktywnie reagować na dynamiczne zmiany w świecie mediów i internetu.
W praktyce jednak już pierwsze godziny po ogłoszeniu składu rady pokazały, że zamiast spokojnej debaty o przyszłości cyfrowej Polski pojawił się ostry spór polityczny, który szybko przeniósł się do przestrzeni publicznej i mediów społecznościowych.
Sama inicjatywa została przedstawiona jako odpowiedź na rosnące znaczenie nowych technologii, wpływu informacji na społeczeństwo oraz potrzebę budowania odporności na manipulację, ale jeden z wyborów personalnych sprawił, że dyskusja natychmiast skręciła w zupełnie innym kierunku.
Czym jest prezydencka Rada Nowych Mediów?
Formalnie nowe gremium zostało powołane 15 kwietnia 2026 roku jako organ doradczy prezydenta, który ma wspierać państwo w analizie rynku medialnego oraz wypracowywaniu kierunków działań w obszarze edukacji cyfrowej.
Rada liczy 27 członków i ma stanowić platformę współpracy między różnymi środowiskami – od dziennikarzy i twórców internetowych po ekspertów technologicznych.
Na jej czele stanęła Klaudia Cymanow-Sosin, a jednym z głównych celów działania ma być tworzenie rekomendacji dotyczących funkcjonowania mediów oraz budowanie świadomości informacyjnej wśród obywateli.
W oficjalnych komunikatach podkreślano, że chodzi o zwiększenie odporności społeczeństwa na dezinformację oraz lepsze przygotowanie obywateli do funkcjonowania w cyfrowej rzeczywistości.
Plan zakłada także promowanie inicjatyw edukacyjnych oraz wypracowanie standardów, które mogłyby pomóc uporządkować dynamicznie zmieniający się rynek medialny.
Kontrowersyjny wybór wywołuje burzę
Dopiero po publikacji pełnego składu rady okazało się, że jednym z jej członków został znany twórca internetowy, co natychmiast przyciągnęło uwagę opinii publicznej.
Chodzi o Pawła Swinarskiego, który zdobył popularność jako autor kanału „Dla pieniędzy”, gdzie przez lata publikował treści związane z finansami i gospodarką.
Z czasem jego działalność uległa jednak wyraźnej zmianie, a tematyka materiałów zaczęła obejmować również kwestie polityczne oraz geopolityczne, często prezentowane w bardzo subiektywny sposób.
To właśnie ta zmiana sprawiła, że jego działalność zaczęła budzić zainteresowanie instytucji państwowych zajmujących się bezpieczeństwem informacyjnym.
W przeszłości zarówno Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa, jak i Sztab Generalny Wojska Polskiego wskazywały na jego materiały jako przykłady treści wpisujących się w narracje uznawane za niebezpieczne z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa.
Szczególnie głośna była sytuacja z 2025 roku, kiedy po incydencie z naruszeniem przestrzeni powietrznej przez bezzałogowce twórca sugerował możliwość prowokacji ze strony Ukrainy, co zostało później wykorzystane jako przykład dezinformacji w oficjalnych materiałach.
Ostra reakcja rządu i polityczna eskalacja
Włączenie tak kontrowersyjnej postaci do rady wywołało natychmiastową reakcję przedstawicieli rządu, którzy nie pozostawili na tej decyzji suchej nitki.
Premier odniósł się do sprawy w mediach społecznościowych, sugerując, że wybór ten nie jest przypadkowy i wpisuje się w szerszy kontekst polityczny.
W jego ocenie decyzja prezydenta stoi w sprzeczności z deklaracjami o walce z dezinformacją i budowaniu bezpieczeństwa informacyjnego państwa.
Jeszcze ostrzej wypowiadali się inni członkowie Rady Ministrów, którzy przypominali wcześniejsze raporty instytucji państwowych i wskazywali na ryzyko związane z obecnością takiej osoby w organie doradczym.
Rzecznik rządu wprost zasugerował, że powołanie takiego składu rady podważa jej wiarygodność i może budzić poważne wątpliwości co do rzeczywistych celów tej inicjatywy.
W przestrzeni publicznej szybko pojawiły się również głosy, że decyzja ta może jeszcze bardziej zaostrzyć i tak napięte relacje między prezydentem a rządem.
Spór, który dopiero się zaczyna
Choć sama rada dopiero rozpoczyna swoją działalność, już teraz stała się jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów politycznych ostatnich dni.
Zamiast merytorycznej dyskusji o przyszłości mediów, centrum uwagi znalazł się spór personalny, który może zdominować dalsze funkcjonowanie tego gremium.
Wiele wskazuje na to, że konflikt wokół tej decyzji nie zakończy się szybko, a kolejne tygodnie pokażą, czy rada będzie w stanie realizować swoje założenia, czy też pozostanie przede wszystkim elementem politycznej konfrontacji.