W maju 2026 roku Polska oficjalnie podpisała umowę o przystąpieniu do unijnego programu zbrojeniowego SAFE, a Komisja Europejska dała zielone światło dla polskiego planu narodowego.
Choć rząd premiera Donalda Tuska przedstawia to jako historyczny przełom, z najnowszych badań opinii publicznej wynika zaskakujący paradoks.
Więcej Polaków uważa, że zbrojeniowe miliardy z Unii zaszkodzą notowaniom władzy, niż że je poprawią.
Czym w ogóle jest program SAFE?
Zanim przejdziemy do politycznych sondaży, warto wyjaśnić, o co w ogóle toczy się gra. Unijny program SAFE to gigantyczny, europejski mechanizm wsparcia zbrojeń o łącznej puli wynoszącej 150 miliardów euro. Pozwala on państwom członkowskim czerpać potężne środki na modernizację armii w formie niezwykle preferencyjnych pożyczek.
Polska, ze względu na swoje przyfrontowe położenie, jest największym beneficjentem programu – wnioskowała o niemal 43,7 miliarda euro (ok. 180 miliardów złotych). Warunki są bardzo dogodne: oprocentowanie wynosi aktualnie zaledwie 3,17 proc. (to wyraźnie taniej niż w przypadku polskich 30-letnich obligacji, gdzie wynosi ono 5,1 proc.). Co kluczowe, program posiada aż 10-letnią karencję – oznacza to, że Polska zacznie spłacać zaciągnięty dług dopiero od 2036 roku. Rząd zapewnia jednocześnie, że aż do 90 proc. tych środków trafi ostatecznie do krajowych firm zbrojeniowych, napędzając polską gospodarkę.

Skąd wzięły się kontrowersje?
Teoretycznie ogromny i tani zastrzyk finansowy na wojsko powinien cieszyć wszystkich, ale w spolaryzowanej Polsce SAFE szybko stał się osią zażartego konfliktu na najwyższych szczeblach władzy. Inicjatywa jest wspierana przez obecny rząd z premierem Donaldem Tuskiem i wicepremierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem na czele. Natomiast prawicowa opozycja oraz obóz polityczny prezydenta Karola Nawrockiego wytykają, że wiązanie się gigantycznym unijnym długiem to ograniczanie suwerenności. Jak pokazują starsze badania CBOS z wiosny 2026 r., ten argument trafia na podatny grunt – aż 51 proc. badanych podzielało obawy, że udział w SAFE nadmiernie uzależni Polskę od UE.
Jak to wpłynie na poparcie dla rządu? Nowe badania
Choć generalnie sam fakt dołączenia do programu budzi poparcie u ponad połowy społeczeństwa, wcale nie przekłada się to na zysk polityczny dla koalicji rządzącej. Wyniki sondażu pracowni SW Research, opublikowane przez „Rzeczpospolitą” i omawiane przez Onet, przynoszą dla obozu władzy zimny prysznic.
Na pytanie o polityczne konsekwencje programu SAFE:
- 32 proc. Polaków prognozuje spadek poparcia dla rządu,
- Tylko 24,6 proc. badanych spodziewa się jego wzrostu,
- Niemal 20 proc. twierdzi, że decyzja nie zmieni notowań,
- 23,6 proc. nie ma wyrobionego zdania.
Jak podkreśla w rozmowie z “Rzeczpospolitą” Małgorzata Bodzon z SW Research, badanie ujawniło silne podziały pokoleniowe i geograficzne. Najbardziej optymistyczni co do zysków rządu są starsi wyborcy – 31 proc. osób powyżej 50. roku życia oczekuje wzrostu poparcia dla ekipy rządzącej. Odwrotnie sytuacja wygląda u osób najmłodszych. Aż 38 proc. ankietowanych do 24. roku życia spodziewa się spadku poparcia.
Różnice widać również w wielkości miast. W mniejszych ośrodkach miejskich (20-99 tys. mieszkańców) 29 proc. upatruje wzrostu notowań gabinetu D. Tuska, podczas gdy w średnich i dużych miastach (100-199 tys. mieszkańców) na negatywny trend dla władzy wskazuje najwięcej, bo aż 41 proc. respondentów.