Podczas ostatniego posiedzenia Rady Ministrów doszło do ostrej wymiany zdań między premierem Donaldem Tuskiem a minister funduszy i liderką Polski 2050 Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz.
Z informacji przekazanych przez Wirtualną Polskę wynika, że spór dotyczył kluczowej dla jej resortu strategii rozwoju kraju.
Mimo wielomiesięcznych prac nad dokumentem i jego finalnego etapu, szef rządu zdecydował o wstrzymaniu jego przyjęcia.
Tusk vs. Pełczyńska-Nałęcz. „Strategia 2035” dzieli rządzących
Napięcie między premierem a szefową Polski 2050 Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz nie jest w koalicji niczym nowym. Od dłuższego czasu wśród polityków rządzących ugrupowań słychać opinie, że między Donaldem Tuskiem a minister funduszy brakuje politycznej „chemii”, a sama Pełczyńska-Nałęcz ma być przez część koalicjantów, zwłaszcza z KO, postrzegana jako mało lojalny partner, zbyt często publicznie podnoszący niewygodne dla rządu tematy. W tym kontekście wskazuje się m.in. na jej postulaty dotyczące podniesienia drugiego progu podatkowego, co miałoby generować koszt rzędu 8–9 mld zł rocznie.
W tym samym czasie politycy Polski 2050 skarżą się, że ich inicjatywy ustawodawcze trafiają do politycznej „zamrażarki”, a prace nad nimi znacząco się przeciągają. W ich ocenie osłabieniu uległy także koalicyjne mechanizmy konsultacyjne, w tym „rada koalicji”, która w praktyce przestała regularnie funkcjonować.
Jak wynika z ustaleń Wirtualnej Polski, obecny spór ma być kolejną odsłoną narastających napięć. Tym razem jego osią stała się „Strategia rozwoju Polski do 2035 roku” — dokument określany przez resort funduszy jako kluczowy dla wyznaczenia celów i kierunków rozwoju państwa w wymiarze społecznym, gospodarczym i przestrzennym. Ma on także wskazywać średniookresowe priorytety rządu, w tym zasady dystrybucji środków unijnych w nowej perspektywie finansowej na lata 2028–2034, a w przyszłości zastąpić obowiązującą jeszcze formalnie, lecz uznawaną za przestarzałą „Strategię Odpowiedzialnego Rozwoju” przygotowaną za rządów Mateusza Morawieckiego.
Premier blokuje strategię. Spór na posiedzeniu rządu
Według relacji przekazanych przez WP, podczas wtorkowego posiedzenia rządu premier miał jednoznacznie zakomunikować, że strategia nie zostanie wdrożona, jednocześnie zaznaczając, że nie kieruje uwag personalnie wobec minister funduszy, lecz ma zasadnicze zastrzeżenia do samego dokumentu. W jego ocenie nie ma potrzeby tworzenia wieloletnich planów w warunkach dynamicznie zmieniającej się sytuacji, a część wcześniejszych doświadczeń rządowych — w tym spory wokół strategii Michała Boniego — miała pokazywać ryzyka takich opracowań.
Premier miał również obawiać się, że dokument stanie się narzędziem politycznym w rękach opozycji, która mogłaby wykorzystywać jego fragmenty do budowania narracji o rządzie. Jak mówią informatorzy, wskazywał przy tym, że strategia nie jest formalnym wymogiem Unii Europejskiej, powołując się na rozmowy z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen.
Z kolei minister funduszy argumentowała, że dokument był szeroko konsultowany międzyresortowo i uwzględniał zgłaszane uwagi, a jego znaczenie wynika m.in. z przygotowań do nowej perspektywy unijnej. Mimo to premier miał skrytykować sposób pracy nad dokumentem, sugerując, że ministrowie oceniali go wybiórczo, a nie jako całość.
W tle dyskusji pojawiły się także głosy, że brak strategii może wpływać na koordynację działań rządu, choć część rozmówców ocenia, że różnica polega na podejściu: urzędniczym i sektorowym z jednej strony oraz bardziej politycznym i całościowym z drugiej. Według naszych źródeł napięcie obserwowali pozostali członkowie Rady Ministrów, a część resortów już wcześniej odwoływała się do projektu strategii w bieżących pracach.
Podzielone opinie w rządzie
W rządzie i wśród ministrów pojawiają się jednak podzielone oceny samego dokumentu. Jak relacjonuje jeden z członków gabinetu, premier miał uznać, że strategia nie jest wystarczająco dopracowana, a część rozmówców wskazuje także na potencjalne problemy komunikacyjne wokół jej założeń.
— 100 konkretów, 50 priorytetów i strategia. W każdym worku coś innego, a często diabeł tkwi w szczegółach. Strategia jest do 2035 r., ale co się stanie, jak za dwa lata walnie gdzieś u nas ruska bomba? Założenia sobie, a życie sobie — argumentuje rozmówca zbliżony do KPRM.
Część ministrów podkreśla jednocześnie, że dokument nie jest wymierzony w resort funduszy, lecz wynika z szerszych wątpliwości co do sensu jego przyjmowania, a jego przyszłość w obecnej kadencji rządu pozostaje niepewna.
Z kolei w Polsce 2050 i w otoczeniu ministerstwa funduszy pojawia się zdziwienie decyzją premiera, która zapadła po wielomiesięcznych pracach z udziałem administracji rządowej, samorządów i partnerów społecznych. Jak podkreślają rozmówcy, w przygotowanie strategii zaangażowanych było około tysiąca osób, a projekt przechodził szerokie konsultacje, uzyskując pozytywne opinie strony samorządowej.
Spór wrócił także przy okazji rządowego raportu o priorytetach na 2026 rok, który zakładał przyjęcie strategii jeszcze w maju. Po jego zatwierdzeniu temat został ponownie podniesiony w tzw. sprawach różnych i doprowadził do kolejnej wymiany zdań między premierem a minister funduszy.
W tle pozostaje także spór o znaczenie dokumentu dla polityki UE i podziału środków w nowej perspektywie finansowej, choć część rozmówców z KPRM podchodzi do tych argumentów sceptycznie, twierdząc, że ostatecznie i tak kluczowe będą decyzje polityczne, a sama strategia nie ma charakteru wiążącego.