Wieczorem w Płocku wybuchł duży pożar hali administracyjno-biurowej przy ul. Rembielińskiego.
Na miejscu od kilku godzin pracują dziesiątki strażaków, a akcja wciąż trwa.
Na razie służby nie informują o osobach poszkodowanych, ale ogień nadal nie został opanowany.
Pożar hali w Płocku. Strażacy ruszyli do akcji po zgłoszeniu wieczorem
Alarm do straży pożarnej wpłynął w poniedziałek wieczorem, kilka minut po godz. 19. To właśnie wtedy służby otrzymały zgłoszenie o pożarze hali administracyjno-biurowej znajdującej się przy ul. Rembielińskiego w Płocku. Już pierwsze informacje wskazywały, że skala zdarzenia jest bardzo duża i konieczne będzie natychmiastowe skierowanie znacznych sił.
Budynek objęty pożarem ma około 40 metrów szerokości i 100 metrów długości, co znacząco utrudnia działania ratowników. Ogień pojawił się wewnątrz dużego obiektu, a sytuacja od początku była dynamiczna. Strażacy koncentrowali się przede wszystkim na zabezpieczeniu terenu i próbie opanowania rozprzestrzeniających się płomieni.
Na miejscu od początku trwała intensywna akcja, do której stopniowo kierowano kolejne jednostki. Służby działały w trudnych warunkach, a skala pożaru wymagała szerokiej koordynacji. Wieczorem było już jasne, że działania potrwają dłużej.

Ogromny pożar przy ul. Rembielińskiego. Na miejscu 30 zastępów i około 60 strażaków
Straż pożarna bardzo szybko rozpoczęła akcję gaśniczą. Do Płocka skierowano 30 zastępów, a część z nich jeszcze w trakcie działań była w drodze na miejsce.
– Na miejsce zadysponowano 30 zastępów straży pożarnej, niektóre jeszcze są w drodze. Akcja trwa, pożar na pewno nie został jeszcze opanowany – przekazał w rozmowie z Interią bryg. Łukasz Darmofalski, oficer prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej.
Jak wynika z przekazywanych informacji, na miejscu pracowało około 60 funkcjonariuszy. Sytuacja była na tyle trudna, że strażacy wciąż mieli problem z dokładnym ustaleniem źródła ognia.
– Na miejscu mamy około 60 funkcjonariuszy (…). Na tą chwilę nie możemy zlokalizować ogniska pożaru – mówił z kolei na antenie Polsat News mł. kpt. Wojciech Pietrzak, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Płocku.
W rejon pożaru kierowano też dodatkowe wsparcie z okolicznych jednostek. Jak przekazał strażak, do Płocka jechała również cysterna z sąsiedniego powiatu oraz wsparcie z Komendy Wojewódzkiej. Na miejscu pojawił się także prezydent Płocka.
Płonie hala administracyjno-biurowa w Płocku. Strażacy mówią o trudnych warunkach
Dopiero w kolejnych godzinach zaczęło być jasne, z jak wymagającą akcją mierzą się służby. Duża powierzchnia hali to jedno, ale dodatkowym problemem okazały się materiały znajdujące się w środku.
– Myślę, że jeszcze godzina, może pół godziny, i powinniśmy zlokalizować pożar. Hala jest bardzo duża, w środku znajdowały się też łatwopalne rzeczy. Nie pomaga nam także pogoda, w Płocku jest bardzo gorąco – przekazał na antenie Polsat News mł. kpt. Wojciech Pietrzak.
Na tę chwilę najważniejsza informacja pozostaje niezmienna: służby nie mają doniesień o osobach poszkodowanych. Strażacy podkreślają jednak, że akcja nadal trwa i jest zbyt wcześnie, by przesądzać o przyczynach pojawienia się ognia.
– Jest też jeszcze za wcześnie, aby mówić o przyczynach tego zdarzenia – powiedział w rozmowie z Interią bryg. Łukasz Darmofalski.
Z kolei mł. kpt. Pietrzak dodał:
– Miejmy nadzieję, że hala okaże się pusta i tak zostanie – powiedział.