W wywiadach Daniel Olbrychski przez dekadę opisywał Angelinę Jolie jako ucieleśnienie pokory, talentu i szacunku dla innych.
Milczał przy tym o jednej rzeczy, która wydarzyła się o trzeciej w nocy czasu kalifornijskiego podczas postsynchronów do filmu «Salt».
Tak Angelina Jolie potraktowała Daniela Olbrychskiego: ODP****OL SIĘ
W 2010 roku Daniel Olbrychski wygrał prestiżową rywalizację o rolę w hollywoodzkim dreszczowcu «Salt». Pokonał w tym wyścigu samego Johna Malkovicha. Wcielił się w Rosjanina Olega Wasilijewicza Orłowa, postać drugoplanową, ale ważną fabularnie. Na planie zetknął się z Angeliną Jolie i był nią oczarowany do tego stopnia, że przez lata opisywał ją w samych superlatywach, w tym w «Rzeczpospolitej», mówiąc że łączy wszystko, czego można spodziewać się po megagwieździe: urodę, talent, pokorę i szacunek dla innych. Jedno wydarzenie przemilczał przez dekadę.
Środek dnia w Warszawie, trzecia w nocy w Los Angeles
Kilka miesięcy po zakończeniu zdjęć oboje mieli dograć postsynchrony. Olbrychski udał się do studia Radia Zet, skąd połączył się przez mikrofon z Jolie, która nagrywała w Los Angeles. U niego był środek dnia. U niej — środek nocy. Jolie musiała wstać specjalnie o godzinie trzeciej, założyć słuchawki i wejść na łącze z Warszawą.
Olbrychski, nie zważając na różnicę czasu ani na to, że Jolie go nie widzi, postanowił ją rozweselić. Rzucił przez mikrofon komplement. To, co usłyszał w odpowiedzi, ujawnił dopiero dekadę później w rozmowie z Agatą Młynarską na Instagramie, jak powiedział podczas wywiadu.
Chciałem być miłym i powiedziałem na oślep: ‘You look terrific’, czyli ‘Wyglądasz fantastycznie’, chociaż jej nie widziałem. Na co ona: ‘Please be so kind to f*k off’, czyli ‘Bądź łaskaw się odić’. A potem zapytała: ‘Ty wiesz, która jest teraz godzina w Kalifornii?'».
Dekada milczenia i powrót historii w związku z «Ranczem»
Daniel Olbrychski nie wziął wulgarnej riposty za złe. Tłumaczył, że Jolie była po prostu niewyspana, i nigdy nie przestał mówić o niej dobrze. Historię ujawnił dopiero w 2020 roku, pełną dekadę po incydencie. I choć w tamtym czasie przeszła niemal bez echa, teraz wróciła do mediów przy okazji ogłoszenia, że dołączy do obsady nowego «Rancza» jako następca Franciszka Pieczki.
Opowieść o hollywoodzkim incydencie to jeden z wielu powodów, dla których aktor jest dziś tematem numer jeden w polskich mediach. A anegdota o komplemencie i wulgarnej ripoście o trzeciej w nocy stała się jednym z najchętniej cytowanych przykładów na to, że nawet największe gwiazdy miewają gorsze dni. Zwłaszcza o świcie.



