Kiedyś w TVP prowadziła «Pytanie na śniadanie» i «Europę da się lubić».
Dziś Monika Richardson zakłada kanał na YouTube i prosi internautów o finansowe wsparcie.
W dniu publikacji artykułu odnotowano jedną wpłatę — 100 złotych.
Dramatyczna sytuacja Moniki Richardson? Była gwiazda TVP prosi o pieniądze
Monika Richardson przez lata była twarzą telewizji publicznej. «Pytanie na śniadanie», «Europa da się lubić», dziennikarstwo z 25-letnim stażem. W 2019 roku TVP odsunęła ją od prowadzenia programów. Dziennikarka zajęła się konferansjerką i prowadzeniem własnej szkoły językowej, w której sama uczy angielskiego. Od kilku miesięcy próbuje też zaistnieć w sieci. Dwa miesiące temu założyła kanał na YouTube pod nazwą «Monika Richardson zaprasza».
«Rozmawiam o życiu i śmierci, kocham jazz i III Symfonię Góreckiego»
Richardson opisała swój projekt jako kanał «dla osób świadomych». Na platformie Patronite, gdzie szuka sponsorów, zamieściła autoprezentację.
Jestem dziennikarką z 25-letnim stażem prowadzącej i redaktorki w mediach publicznych. Przez 3 lata byłam redaktor naczelną magazynu Zwierciadło. Moja najnowsza przygoda, Monika Richardson zaprasza na YouTube, to kanał dla osób świadomych. Rozmawiam o życiu i śmierci, o zmianie i pracy nad sobą. Czytam wszystko i uczestniczę w kulturze. Kocham jazz, muzykę filmową, wszystko na klarnet i III Symfonię Góreckiego. Moimi gośćmi są artyści, akademicy i dziennikarze, także osoby całkowicie anonimowe.
Kilkaset odtworzeń i jedna wpłata — 100 złotych
Liczby nie kłamią i nie są dla Moniki łaskawe. Odcinki publikowane na kanale gromadzą po kilku dniach zaledwie kilkaset odtworzeń. Materiały nie trafiają do szerokiej publiczności i trudno je znaleźć bez bezpośredniego wyszukiwania. Profil Patronite, założony z myślą o zbiórce na dalszy rozwój projektu, w dniu opublikowania artykułu przez «Super Express» odnotował jedną wpłatę w wysokości 100 złotych.
To kontrast, który trudno ignorować. Kobieta, która przez lata rozmawiała z milionami widzów w prime time, dziś prosi tę samą Polskę o symboliczne wsparcie na autorski projekt w sieci. Richardson nie rezygnuje — na stronie podziękowała dotychczasowym darczyńcom i subskrybentom za «współtworzenie kanału». Pytanie, czy w internecie znajdzie się dla niej miejsce, które kiedyś zajmowała w telewizji, pozostaje otwarte.



