Ostre wystąpienie Marceliny Zawiszy. Posłanka Razem uderza w Donalda Tuska

Posłanka Partii Razem Marcelina Zawisza skierowała ostre słowa pod adresem premiera Donalda Tuska podczas obrad Sejmu.

Parlamentarzystka zarzuciła szefowi rządu dezinformację oraz ignorowanie bezpieczeństwa kobiet z Bieszczad.

Relację oparto na sejmowych nagraniach oraz oficjalnych wpisach posłanki w mediach społecznościowych.

Ostre wystąpienie posłanki Razem z mównicy sejmowej
Rozbieżne fakty dotyczące likwidacji oddziału w Lesku
Kontrowersje wokół odległości do najbliższych szpitali
Spór o odpowiedzialność władzy centralnej za regiony
Ostre wystąpienie posłanki Razem z mównicy sejmowej
Marcelina Zawisza (Partia Razem) podczas 54. posiedzenia Sejmu zarzuciła rządowi ignorowanie problemów Polski lokalnej. Odnosząc się bezpośrednio do premiera, stwierdziła: 

„Niech skończy się wreszcie władza, która wbrew zapewnieniom, wbrew obietnicom, ma tak arogancki, tak pełen pogardy stosunek do tych, którzy są dalej od stolicy”. 

Parlamentarzystka podkreśliła, że sytuacja szpitala w Lesku jest dowodem na to, iż władza „oderwała się od ludzi”. Według Zawiszy, rządzący ignorują fakt, że kobiety z mniejszych miejscowości również są obywatelkami i zasługują na bezpieczeństwo. 

Posłanka wezwała szefa rządu do konfrontacji z rzeczywistością pozawarszawską, wskazując na dramatyczne relacje pacjentek. Jak wynika z transmisji sejmowej, wystąpienie to spotkało się z głośną reakcją sali, co zmusiło prowadzącego obrady do interwencji.

Rozbieżne fakty dotyczące likwidacji oddziału w Lesku
Główny punkt sporu dotyczy funkcjonowania oddziału ginekologiczno-położniczego w Lesku. W nagraniu opublikowanym przez posłankę premier przekonuje: 

„W Lesku niedawno próbowaliście zamknąć porodówkę. Czy ją zamknęliście? Nie, nie jest zamknięta”. 

Zawisza odpiera te twierdzenia, podając konkretną datę: 

„Oddział ginekologiczno-położniczy w Lesku został zamknięty 1 stycznia 2026 roku mimo protestów i wizyt w Ministerstwie Zdrowia”. 

Parlamentarzystka wspiera swoje stanowisko artykułami prasowymi, w których dziennikarze Rynku Zdrowia donoszą: 

„Znika ostatnia porodówka w Bieszczadach. To już kolejna na Podkarpaciu”. 

Rozbieżność między deklaracjami premiera a faktami medialnymi stała się fundamentem oskarżeń o celowe wprowadzanie opinii publicznej w błąd przez szefa rządu, co Zawisza nazwała brakiem elementarnej wiedzy o stanie państwa.

Kontrowersje wokół odległości do najbliższych szpitali
Kolejnym zarzutem wobec premiera jest bagatelizowanie problemu dojazdów do szpitali. Donald Tusk w dyskusji telewizyjnej stwierdził: 

„Gdybyśmy poszli tą logiką, że każdy musi mieć 500 metrów czy kilometr do miejsca, gdzie można urodzić, no to musielibyśmy mieć w każdej najmniejszej miejscowości porodówkę. I to jest nie do utrzymania”. 

Posłanka Zawisza określiła tę wypowiedź jako skandaliczną kpinę, wskazując na realne odległości w Bieszczadach. W materiale wideo podkreśla: 

„Piszą do mnie kobiety z Bieszczad, które mówią, że mają 100 kilometrów do porodu, że będą jechać ponad dwie godziny i że mam trzymać za nie kciuki”. 

Zawisza argumentuje, że oczekiwanie bezpiecznego dystansu nie jest roszczeniem o szpital w każdej wsi, lecz walką o elementarne prawo do przeżycia porodu w cywilizowanych warunkach.

Spór o odpowiedzialność władzy centralnej za regiony
Zawisza wypunktowała również zmianę retoryki polityków obecnej koalicji względem czasu, gdy zasiadali w ławach opozycji. Z mównicy sejmowej mówiła: 

„Kiedy byliście w opozycji, wiedzieliście, że to jest odpowiedzialność władzy centralnej, żeby coś zrobić, a teraz umywacie ręce”. 

Posłanka skrytykowała mechanizm przerzucania odpowiedzialności na demografię i finanse, co jej zdaniem prowadzi do degradacji usług publicznych poza dużymi miastami. Post opublikowany przez nią na platformie X kończy się wezwaniem do rządu: 

„Weźcie się do roboty i zacznijcie bronić tych porodówek, a nie uprawiać dezinformację”. 

Добавить комментарий

Ваш адрес email не будет опубликован. Обязательные поля помечены *