Sceny na proteście pod TV Republika. Michał Rachoń ostro o szefach MSWiA

Przewodnik TV Republika Michał Rachoń wulgarnie zaatakował szefów MSWiA, nazywając ich „bandą nierobów” i zarzucając organizację prowokacji po interwencji policji w domu Tomasza Sakiewicza.

Jak wynika z oświadczeń policji i resortu, funkcjonariusze weryfikowali fałszywy alarm o zagrożeniu życia.

Minister Marcin Kierwiński nazwał oskarżenia stacji fake newsem i podkreślił, że służby muszą reagować na każde zgłoszenie.

Szczegóły ostrego wystąpienia Michała Rachonia
Podczas manifestacji na Placu Bankowym dyrektor programowy TV Republika, Michał Rachoń, w emocjonalnych słowach skrytykował kierownictwo Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz koordynatora służb specjalnych. Dziennikarz zarzucił politykom celową opieszałość lub bezpośredni udział w nękaniu stacji poprzez fałszywe alarmy.

Na antenie padły wulgaryzmy i bezpośrednie oskarżenia pod adresem ministrów.

„Żądamy natychmiast, żeby znaleźli ludzi, którzy rozsyłają te fałszywe alarmy. Chyba że, panie Kierwiński i panie Siemoniak, wy dobrze wiecie, kto to robi. Chyba że jesteście organizatorami tej akcji” – grzmiał Rachoń.

Pracownik stacji zakończył swoje wystąpienie bezpośrednim wezwaniem:

„To jest wasz cholerny, […] obowiązek złapać tych ludzi, natychmiast! Do roboty, banda nierobów!”.

Przyczyny policyjnej interwencji w mieszkaniu Sakiewicza
Bezpośrednią przyczyną wystąpienia Rachonia były działania podjęte przez policję w warszawskim lokalu prezesa TV Republika, Tomasza Sakiewicza. Zgodnie z oficjalnym komunikatem Komendy Stołecznej Policji, mundurowi podjęli interwencję po otrzymaniu zgłoszenia o osobie w kryzysie emocjonalnym. Służby wyjaśniły w oświadczeniu:

„Przekazany policji sygnał dotyczył realnego zagrożenia życia. Wiadomość taka została najpierw przesłana poprzez internet do biura Rzecznika Praw Dziecka, a następnie przekierowana do policji. Dziecko lub osoba podająca się za dziecko informowała, że w jednym z mieszkań znajduje się osoba wymagająca natychmiastowej pomocy”.

KSP podkreśliła, że ze względu na presję czasu funkcjonariusze zdecydowali o natychmiastowym wejściu do mieszkania, co zapoczątkowało falę protestów opozycji.

Zastosowanie środków przymusu i weryfikacja alarmu
Według oświadczenia stołecznej policji, w lokalu zastano kobietę, która odmówiła współpracy z patrolem, co doprowadziło do użycia kajdanek. KSP poinformowała:

„Na miejscu zastali kobietę, która nie chciała się przedstawić i nie współpracowała z policjantami w celu jak najszybszego wyjaśnienia wszystkich okoliczności tego zdarzenia. Mając na uwadze bezpieczeństwo zarówno jej, jak i swoje, policjanci zastosowali wobec tej osoby kajdanki”.

Z kolei Tomasz Sakiewicz twierdzi, że funkcjonariusze wkroczyli siłą, nie podali nazwisk i poturbowali jego asystentkę.

Policja potwierdziła później, że zgłoszenie o zagrożeniu było nieprawdziwe. Służby zakwalifikowały ten incydent jako element szerszej serii około 30 fałszywych alarmów, określanych w policyjnej nomenklaturze jako „informacje kaskadowe”.

Odpowiedź szefa MSWiA i reakcja opozycji
Do zarzutów i ostrych słów pracowników stacji odniósł się szef MSWiA, Marcin Kierwiński, który kategorycznie zaprzeczył oskarżeniom o nękanie mediów. Minister oświadczył:

„Teza, którą głosicie państwo non stop od dwóch dni, to jest fake news. Nie są prowadzone żadne działania wobec jakiejkolwiek stacji. Służby podległe MSWiA nie prowadzą żadnych działań przeciwko żadnej telewizji”.

Kierwiński dodał, że policja ma obowiązek sprawdzać każdy sygnał, mówiąc:

„Służby są od tego, żeby sprawdzać takie informacje dla bezpieczeństwa wszystkich, także państwa, i to robią”.

Tymczasem politycy opozycji, w tym Jarosław Kaczyński i Krzysztof Bosak, potępili interwencję. Bosak ocenił, że działania te noszą „znamiona skoordynowanej akcji zastraszania opozycyjnego medium”.

Добавить комментарий

Ваш адрес email не будет опубликован. Обязательные поля помечены *